Multimedia

KIM BYŁ SANITARIUSZ Z FILMU MELA GIBSONA “PRZEŁĘCZ OCALONYCH”

Drukuj

“Przełęcz ocalonych” wygląda na zmyśloną na potrzeby Hollywoodu historię. Ale amerykański żołnierz-pacyfista, który zamiast strzelać, udzielał pomocy medycznej rannym, to prawdziwa postać. Podczas walk o Okinawę uratował 75 rannych, za co dostał medal od prezydenta Harry’ego Trumana

Film Mela Gibsona opowiada historię, która brzmi nieprawdopodobnie – po ataku na Pearl Harbor do amerykańskiej armii zaciąga się głęboko wierzący chłopak Desmond Doss. Ze względu na pacyfistyczne przekonania i wiarę w Boga nie chce na wojnie zabijać. Za swoją decyzję jest wyśmiewany i prześladowany, ale przełożeni przyznają w końcu, że ma do takiej postawy prawo. W walkach z Japończykami z wielkim bohaterstwem działa jako sanitariusz – chce ratować życie, a nie je odbierać. Kolejnymi czynami wzbudza zaufanie i podziw wśród kompanów.

z20934520vprzelecz-ocalonych-2016-hacksaw-ridge

Został sanitariuszem, by nie zabijać

Prawdziwy Desmond Thomas Doss zmarł dziesięć lat temu. O śmierci 87-letniego byłego sanitariusza napisały wszystkie największe gazety.
Doss wstąpił do wojska w 1942 r., kiedy otrzymał kartę mobilizacyjną. Trafił do obozu szkoleniowego dla rekrutów, gdzie przeszedł szkołę życia. Koledzy z koszar drwili z jego wiary i pacyfizmu. Mężczyzna nie zmienił jednak swojej filozofii. Tak jak w filmie, tak i w rzeczywistości wynikała ona z wiary i nauki Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, do którego należał. Kiedy trafił do wojska, starał się więc znaleźć dla siebie zajęcie, które mógłby pogodzić z religijnymi zasadami. Poza moralnym sprzeciwem wobec zabijania ważna dla niego była także reguła o przestrzeganiu szabatu. W Kościele Adwentystów Dnia Siódmego sobota to dzień, w którym należy wstrzymać się od jakiejkolwiek pracy.
Dlatego, jak opisał jego biografię ”New York Times”, zdecydował się na wstąpienie do korpusu medycznego. Praca sanitariusza była zgodna z jego kodeksem, bo jak mówił, „Chrystus uzdrawiał w szabat”.

 

Opatrywał rannych pod ostrzałem

Wstąpił do 307. Pułku Piechoty 77. Dywizji, z którym brał udział w walkach na Pacyfiku. Zamiast strzelać, wyciągał postrzelonych żołnierzy, przenosił w bezpieczne miejsca i opatrywał rany. Podczas walk na wyspie Leyte nie zawahał się przebiec 100 metrów pod kulami japońskich karabinów, by dotrzeć do dwóch rannych rodaków. Do transportu chorych używał m.in. noszy z bambusa.
Największe zasługi miał jednak podczas krwawej bitwy o Okinawę. Najpierw wyciągnął spod ostrzału wroga czterech ciężko rannych żołnierzy. A potem właśnie w szabat (w sobotę, 5 maja 1945 r.) uratował 75 żołnierzy (sam Doss mówił później, że było ich raczej ok. 50), którzy ranni nie mogli wydostać się ze szczytu Skarpy Maeda. Podczas trwającej pięć godzin akcji, znów pod ostrzałem, Doss opuszczał na linie ze skały, 120 m w dół, kolejnych postrzelonych żołnierzy.
Dwa tygodnie po spektakularnej akcji w kolejnej bitwie został trafiony odłamkami granatu. Zanim dotarł do niego inny sanitariusz, przez pięć godzin samodzielnie opatrywał rany. A kiedy w końcu na noszach  wynoszony był z pola bitwy, po drodze dostrzegł żołnierza ciężej rannego od siebie. Poprosił, by sanitariusz zajął się nim, i oddał mu swoje nosze.

 

Pięć lat w szpitalu

Po powrocie do Stanów Zjednoczonych jesienią 1945 roku prezydent Harry Truman odznaczył Desmonda Dossa Medalem Honoru. Kolejne pięć lat były sanitariusz spędził głównie w szpitalach. Z wojny wrócił z licznymi ranami, a w wyniku zachorowania na gruźlicę stracił płuco. Nie był w stanie wrócić do pracy, po zakończeniu leczenia skupił się na działalności kościelnej. – Większość odznaczonych Medalem Honoru otrzymała go za zabicie kogoś. On otrzymał medal za ocalanie życia – tak cytowała agencja Associated Press słowa wojennego weterana, który żegnał Dossa na jego pogrzebie.
 Przełęcz ocalonych, reż. Mel Gibson, prod. USA, 135 min, w kinach od 4 listopada

Anita Karwowska

źródło: wyborcza.pl

 

 

0